22 02 2012Nadchodzi wiosna

Nadchodzi wiosna.

Wyraźnie to widać na zdjęciu, którego jestem myślącym:) bohaterem..., a które zostało zrobione w ubiegłym tygodniu! Mam gołe nogi! Wiosno zbliżaj się... ja już jestem przygotowana:)

Miłego dnia!

21 02 201223 lutego spotkanie w Warszawie

Zapraszam na spotkanie autorskie, które odbędzie się w najbliższy czwartek (23 lutego) o godzinie 17:30 w Instytucie Duńskim przy ulicy Pięknej 31/37 w Warszawie.

Zapraszam bardzo serdecznie!

Do zobaczenia!

 

20 02 2012Katowice i silne ramię...

Po pierwsze proszę zobaczyć tu

Na spotkanie w Katowicach przyszło kilka osób, a ci którzy nie przyszli niech żałują. Było bardzo, bardzo wesoło i interesująco... bo mówiliśmy ze Stefanem (zwycięzcą pierwszej edycji Memoriału Miej Odwagę!) o podróżach - on o tych dalekich i dzikich, a ja o tych tuż za rogiem... Ciekawe, bo podróże zarówno tu, jak i tam - to wielkie przeżycie i wspaniała sprawa!

Biegać się jednak nie da. Nie mogę sobie pozwolić na złamanie nogi... korzystając z wolnej chwili - i szansy na myślenie - postanowiłam... stanąć na nogi.

Już czas.

Chwilę to trwało, trzeba było poczekać... już czas... Myślałam długo, że na nogi można stanąć tylko i wyłącznie wspierając się na czyimś silnym ramieniu, a teraz myślę, że wesprę się po prostu na swoim ramieniu.

A czy jest silne? To się okaże... wierzę, że jest. Już czas...

 

19 02 2012Wróciłam...

Wróciłam dziś rano ze Szczyrku. Panowała tam bajkowa zima. Choć ja powoli zaczynam marzyć o soczystej zieleni za oknem i łagodnej wiośnie. Połowa lutego to - w moim przekonaniu, czas gdy zima powinna już sobie iść precz.


Po pewnej przerwie spowodowanej rozjazdami i życiem w drodze - wracam do reżimu domowego. Mam w planach powrót do biegania, a także do tego, żeby wreszcie zmieścić się w te ubrania - co obecnie są za małe...


Ale zanim się za to wezmę, to jeszcze jeden serniczek.


Smacznego!
I udanego końca weekendu!

14 02 201217 lutego Katowice - 17:30, potem Gliwice i Szczyrk

W najbliższy piątek o 17:30 wraz z Stefanem Czernieckim, zwycięzcą pierwszej edycji Memoriału Piotra Morawskiego "Miej odwagę!" - w Empiku Silesia opowiadać będziemy o Memoriale i podpisywać książki.

Serdecznie zapraszam!

Zapraszam także na moje wystąpienie o 19:20 w Gliwicach, i w sobotę o 17:05 w Szczyrku, a wszystko w ramach festiwalu Wondół Challenge.

Więcej informacji tu

Do zobaczenia!

 

11 02 2012zdjęcia

Zrobiłam wczoraj dużo zdjęć... dziś też będę robić.

Robię te zdjęcia, oglądam i kasuję... i robię i kasuję...

Podobno człowiek uczy się na błędach, zatem próbuję się nauczyć:) A póki co, jestem w procesie... na szczęście od jakiegoś czasu to miły proces.

Brakuje mi jedynie kogoś kto co jakiś czas zrobiłby mi zdjęcie, na którym wyglądałabym jak ktoś kogo trochę znam...

Miłego dnia!

Może będzie dobry dzień na zdjęcia...

 

 

10 02 2012luty, luty, luty

Słońce, słońce, słońce...

Jakoś luty mi się rozłazi. Dokładnie nie wiem dlaczego, ale się rozłazi.

Chciałam napisać o tym, że Jędrek Malinowski zmarł, ale potem pomyślałam, że ja nie mogę o tej śmierci pisać i pisać... Chciałam napisać o tym, że można już głosować na wyprawy w Memoriale Piotra Morawskiego "Miej odwagę!", no ale Memoriał to przecież wspomnienie... i znów śmierć się wepchnęła. I teraz mi się przypomniało, że jak ja ten Memoriał Piotrka sobie wymyśliłam, to kilka osób mi odradzało, żeby nie robić, bo jest Memoriał Piotra Malinowskiego, a teraz będzie Piotra Morawskiego... ja się uparłam, a Jędrek (przepraszam za chaotyczność) synem Piotra był... No i chyba musiałam to napisać.

A tak poza tym... słońce, słońce, słońce.

Na wyprawy można głosować tu

O wszystkich wymienionych chłopakach, proszę wspomnieć... czasem.

Ja im dziś zapaliłam świeczkę, niebieską! słońce świeciło... pięknie, oj pięknie!

29 01 201231 stycznia o 20:00 - Radio Plus

31 stycznia o 20:00 w Radio Plus opowiem o podróżowaniu z dziećmi i wspomnę także o Memoriale.

Radio Plus w Warszawie jest na 96,5 FM, na jakiej częstotliwości jest w innych miastach można sprawdzić tu.

Zapraszam!

 

29 01 2012Jeszcze tylko...

W ostatnich dniach... miałam duuuuuużo roboty.... ale wygląda na to, że skończone... jeszcze tylko muszę opisać zdjęcia i kolejna opowieść pójdzie do redakcji...Nie miałam nawet czasu, by pocieszyć się tą nową książką:(

Dziś - saneczki! I o to chodzi...

Od dwóch tygodni, głównie siedziałam przy komputerze i o ironio! nie miałam czasu nawet odpisywać na maile...

Ale dziś saneczki i może nawet trochę zaległości w kontaktach społecznych nadrobię:)

I zacznę się - wreszcie cieszyć, że książka już jest! juhu!!!!!

Miłej niedzieli!

U mnie - słonecznie:) a na termometrze tylko;) -9,6!

:)

25 01 2012Wakacje w Danii

Od dziś jest!

Jest moja nowa książka o Danii. Nosi tytuł "Wakacje w Danii" - wygląda mniej więcej tak...

Jestem na tyle w szoku - że to już - że nie dociera do mnie, że to już....

24 01 2012Mój ulubiony serial

Prawie po trzech latach przerwy, obejrzałam właśnie odcinek mojego ulubionego serialu.

Oglądaliśmy go razem. Taki domowy rytuał. Mała wspólna głupotka - co głównie cieszy tym, że wspólna...

Wczoraj przypadkiem znalazłam pudełko z 14. sezonem... czekało na to wspólne oglądanie...

Obejrzałam sama.

...

Ten serial towarzyszył mi w całym dorosłym życiu, zatem niech może towarzyszy dalej... już czas.

22 01 2012Szekspir...

Oglądałam właśnie, po raz kolejny "Zakochanego Szekspira"... co ja poradzę, że lubię... Z filmami, które oglądam wiele razy - mam tak, pewnie każdy ma - że przy kolejnym oglądaniu - dostrzegam coś czego nie wdziałam wcześniej. I tak jak przy 150 obejrzeniu filmu "Kung Fu Panda" wzruszam się, że tatko coś mądrego powiedział do Po, a ja tego wcześniej nie słyszałam, tak dziś... zdziwiło mnie to zdanie, za Szekspirem oczywiście "Odejść i żyć czy zostać i zginąć?"

A może przy każdym oglądaniu filmu, słyszymy tylko to co dla nas ważne i to chcemy usłyszeć...?!?

22 01 2012Ehhh

Obudziłam się z myślą, że ta niedziela mogłaby się nie rozpędzać... mogłaby się nie dziać... bo zaraz, będzie już po wszystkim, po niedzieli, po weekendzie...

 

19 01 2012Pogoda pod psem

Pogoda pod psem...

Mam dziś biegać.

Noga boli.

Pogoda pod psem...

Ciekawe co z tego wyjdzie... może będę spacerować z psem,

którego nie mam:)

- tylko po to, aby to bieganie i pogodę połączyć....

 

 

16 01 2012Ja w TVP Info

W sobotę opowiadałam w TVP Info o Memoriale "Miej odwagę!" - zapraszam do obejrzenia tu

 

15 01 2012Po Krakowie...

No i tradycyjnie - w Krakowie - byłam za krótko... i tradycyjnie również - bardzo intensywnie...bo spotkanie z czytelnikami, bo wywiad do nowej książki, bo imprezka:) z koleżankami, bo nieudane i to zupełnie karaoke, bo... rynek tuż przed 3 wyglądał wspaniale... O 8 rano - okazało się, że przyszła zima... Wsiadłam w pociąg i wróciłam... Ale zima mnie dogoniła... a całość pobytu w Krakowie - w mych wspomnieniach... eh... fajnie było!

Z innej beczki - ponoć moja nowa książka, a może raczej książeczka już wydrukowana... :) to chyba fajnie, nie?:)

A dziś zaczęliśmy sezon saneczkowy...:) I bałwanowy... i śnieżkowy:)

Nareszcie! A jednak tęskniłam ze śniegiem, nie spodziewałam się tego po sobie!

 

11 01 201213 stycznia w Krakowie cd.

Zazwyczaj staram się wstawiać wszelkie przekierowania na strony internetowe z informacją: więcej czytaj tu... i w ten ładny dla oka sposób - można po kliknięciu przejść na stronę, na której na dany temat można przeczytać więcej...

Kolega, który organizuje moje spotkanie w Krakowie - przysłał do mnie zachęcającego do takiej akcji maila - o tytule "piszą o nas tu"

Otworzyłam wiadomość i...

No muszę zostawić to dokładnie tak jak on przysłał. Mnie - po pierwsze oszołomiło, a następnie rozśmieszyło do łez, jak sobie wyobraziłam całą stronę z informacjami - czytaj tu, i tu, i tu i tak dalej.... :)

Tak to wyglądało:) a przekierowania zrobię (jednak!) ale później...

 http://www.wiadomosci24.pl/artykul/krakow_vi_wieczor_tatrzanski_z_olga_morawska_222259.html
http://www.goryonline.com/VI_Wieczor_Tatrzanski_z_Olga_Morawska_,11169,149,0,1,F,news.html
http://www.viapoland.com/site/art/2-polska-po-godzinach/17-eventy/1381-krakow--vi-wieczor-tatrzanski-z-olga-morawska-.html
http://interia360.pl/kultura/artykul/krakow-vi-wieczor-tatrzanski-z-olga-morawska,50963
http://krakow.zaprasza.eu/wydarzenia/Wydarzenie.php?event_id=7425
http://www.mmkrakow.pl/meeting/308353/VI+Wiecz%C3%B3r+Tatrza%C5%84ski+z+Olg%C4%85+Morawsk%C4%85.html
http://www.infotuba.pl/wydarzenia/vi_wieczor_tatrzanski_z_olga_morawska__w3291.xml?document_id=1053
http://krakow.naszemiasto.pl/imprezy/404663,vi-wieczor-tatrzanski,id,t.html
http://lovekrakow.pl/wydarzenie/vi-wieczor-tatrzanski-z-olga-morawska_501.html
http://www.wywrota.pl/db/artykuly/19957_krakow_vi_wieczor_tatrzanski_z_olga_mora.html
http://icity.pl/vi-wiecz%C3%B3r-tatrza%C5%84ski-z-olg%C4%85-morawsk%C4%85-w5689
http://wkrotce.pl/events.php?id=1&event=10103
http://www.imprezeo.pl/i/event/VI_Wieczor_Tatrzanski_z_Olga_Morawska-5360
http://liternet.pl/wydarzenie/vi-wieczor-tatrzanski-z-olga-morawska
http://cojestgrane.pl/wydarzenie/84906/

10 01 201213 stycznia spotkanie w Krakowie

W najbliższy piątek - 13 stycznia - o godzinie 18:00 - w Domu Kultury "Podgórze" przy ul. Sokolskiej 13 - opowiem o swoich książkach, o tym co w pisaniu lubię najbardziej i czemu spróbuję się tego trzymać:) Opowieść wsparta będzie zdjęciami z Azji i Europy też:)

Zapraszam serdecznie!

PS. Dzielnie biegam nadal:)

 

06 01 2012Biegam!

Od wczoraj biegam.

Nie lubię. Bardzo nie lubię biegać... ale bieganie kiedyś w życiu mi pomogło. I w związku z tym mam wielki sentyment do tego sportu.

Jak mi pomogło bieganie?

Jestem dość zajętą osobą - bo dzieci, bo praca, bo pisanie, bo pogadać trzeba z przyjaciółkami przez telefon, bo kawę wypić, bo czasem obiad zrobić i chwili na zatrzymanie brak. Brak mi czasu, aby pomyśleć i jak to ja często powtarzam - "złapać" perspektywę do tego wszystkiego się dzieje... A jak mi tej perspektywy brak to jest szaleństwo, bo przejmuję się za bardzo, bo zbyt wiele mnie przerasta, bo życie za trudne...

i jak już kiedyś było za ciężko, to przypadkiem, zupełnym przypadkiem usłyszałam w radio jakiś program o bieganiu i zaczęłam... i pomogło, złapać perspektywę i życie jakoś zrobiło się dobre...

Zatem - wyciągnęłam z samego końca szafy adidasy i pomimo deszczu i mało sprzyjającej aury poszłam biegać. Plan mam, żeby biegać co drugi dzień...

Dziś rano weszłam na wagę... No i jest dodatkowa motywacja do biegania...

04 01 2012Śniadanie

Odwiozłam dzieciaki, wróciłam na chwilę do domu, postanowiłam zjeść śniadanie - bo to najważniejszy posiłek w ciągu dnia (koleżanka lekarka wczoraj mi o tym przypomniała:).

Zrobiłam kanapkę, herbatę, pomidorek pocięty... i co dalej? Skoro dzieci w szkole i przedszkolu, to z kim ja niby mam to śniadanie zjeść??? Zjadłam z outlookiem... A właściwie może z Outlookiem... Ale było miło - nie zawracał głowy, nie prosił o dokładki, nic nie wylał... tak każda sytuacja ma swoje plusy.

Miłego dnia!

05 01 2012Noworoczne postanowienie

Niby nie robię noworocznych postanowień...

Ale w tym roku jest inaczej. To co złe postanowiłam zostawić w 2011 i to jest pierwsze postanowienie. Cieszyć się z tych wszystkich dobrych, małych, codziennych i niecodziennych zdarzeń w 2012 to jest drugie postanowienie. Trzecie - żyć tą nadzieją:) że będzie dobrze i w to wierzyć tak mocno, aż się spełni! 

I na wszelki wypadek grać w totka:) Robiłam to już w 2011, ale w 2012 postanawiam - sprawdzać:)

Zatem mam kilka postanowień:)

31 12 2011Niech się szczęści!

Niech się szczęści!

O!

Święta tak mnie przećwiczyły... że jednak mam nadzieję, że w Nowym już będzie dobrze...

24 12 2011Spokojnych Świąt!

Spokojnych Świąt!

Już dawno tak bardzo nie cieszyłam się na nadchodzące Święta!

Cóż, chyba w tym moim małym świecie, jestem szczęśliwa... to stan chwilowy:) zatem obiecuję - będę się nim dziś cieszyć po pachy!:)

Życzę - szczęścia!

Ostatnio - podczas jednej z Wigilii służbowych - kolega złożył mi życzenia: Olga - życzę Ci szczęścia! Ja lekko zdziwiona: A czemu nie zdrowia? A on na to: Wiesz, na Titanicu wszyscy byli zdrowi i bogaci:) zatem - szczęścia! Żeby się w razie co uratować:)

Zatem  - szczęścia życzę! A reszta jakoś się ułoży:)

 

 

23 12 2011Wybieram się dziś...

Wybieram się dziś do centrum handlowego... Dzięki tej wizycie - z całą pewnością - po raz kolejny stwierdzę, że nie można, nie warto i że to głupie - jak odkłada się załatwianie spraw (niestety ważnych:) na ostatnią chwilę...

Ale cóż - jakoś straciłam nadzieję, że Święta zostaną przesunięte na później:)

 

21 12 20115:30

Wstałam dziś o 5:30... brrrr... nie lubię tak rano wstawać! Ja to w ogóle nie lubię wstawać:) A dziś - wyglądam przez okno- latarnie świecą, lekki śnieżek pada, świat biały... ach jaki romantyczny widok! Fajnie było wstać i zobaczyć taki świeży, zimowy obrazek...

Aż żal, że ten dzień się rozkręcił, jak dla mnie mogłaby być wciąż 5:30... 

Święta za pasem! Choinkę już mamy! Prezentów nie, ale w tym względzie liczę na Mikołaja:)

Ruszam - życiem się zająć!

 

13 12 201117 grudnia spotkanie w Nasielsku

W najbliższą sobotę - 17 grudnia - o godz. 19:00 w Nasielskim Domu Kultury - pokażę slajdy, opowiem o książkach tych wydanych i tych planowanych...

Organizatorzy zapewniają szereg atrakcji, o których więcej informacji można znaleźć tu

Serdecznie zapraszam i do zobaczenia!

 

 

15 12 2011Naścienne mądrości

Znalazłam wczoraj.

Na ścianie z cytatami w mojej kuchni - już zapisane i uznałam, że muszę się podzielić:

"Prawdziwa samotność jest trudna do przyjęcia, ale raz przyjęta wynagradza." - Czesław Miłosz...

Do myślenia takie właśnie... a w tle niech Czesław Śpiewa Miłosza...

08 12 201111 grudnia spotkanie w Warszawie

W najbliższą niedzielę - 11 grudnia - o 16:00 - opowiem o swoich projektach książkowych w ramach VII Warszawskiego Przeglądu Filmów Górskich.

Miejsce akcji: Kinoteka - Pałac Kultury

Zapraszam serdecznie! i do zobaczenia!

 

08 12 2011Ale pięknie

Ale piękne obrzydlistwo za oknem:)

A przecież mogłoby być tak...

 

 

 

07 12 2011Zatoki

Pierwszy raz od miesiąca nie bolą mnie zatoki! Juhu! Bardzo miło mi jak nic mnie nie boli....:) Czego i Państwu;) życzę!

29 11 2011Czy tylko ja mam tak

Czy tylko ja mam tak, że zawsze jak mi źle czy to z błahych czy z ważnych powodów to myślę, że tak będzie zawsze... Przecież dobrze wiem, że nic nie jest na zawsze i że to co złe (czasem:) mija... Cóż może powinnam nauczyć się bardziej doceniać chwile gdy jest dobrze, nimi się cieszyć, a nie rozpaczać jak jest źle. Może powinnam...

26 11 201129 listopada spotkanie w Warszawie

Zapraszam na spotkanie z Piotrem Pustelnikiem i ze mną - w kawiarni Południk Zero przy ul. Wilczej 25 w Warszawie - 29 listopada o godz. 19.

Plan jest taki, że będziemy rozmawiać o życiu na krawędzi, o górach i o rodzinie.

Sądzę, że będziemy rozmawiać o wszystkim i będzie czarująco - zwyczajnie dlatego, że Piotr jest czarującym człowiekiem.

Serdecznie zapraszam!

Więcej informacji tu

26 11 2011Brak, obłęd i spokojna sobota

Napisała do mnie pewna mądra pani, że dla niej brak to jak ułożone puzzle, gdy zgubi się nam jeden element. I nagle nie widzimy tego, że obrazek jest ułożony - zwracamy tylko uwagę na to puste miejsce... Bardzo mi się takie porównanie podoba... Bardzo!

Jestem w jakimś obłędzie. Pozytywnym na szczęście. Dzieje się, tak dużo, że co jakiś czas mam napad - że mam dość i nie dam rady. Po krótkiej histerii wracam do siebie i działam dalej. Właśnie rozmawiałam przez telefon z kolegą, który też non stop w podróży - prelekcje, spotkania, praca - mówię do niego - oszaleć można. A on na to - Nie, Olga, to fajnie. Dużo się dzieje. Ja też czasem mam dość, ale jak się dużo dzieje, to czas szybko płynie.

I ma rację.

U mnie obecnie czas płynie szybciej niż szybko:)

Spokojnej soboty!

 

23 11 2011Braki

Zapomniałam napisać, że w filmie "80 milionów" bohaterowie klną... No może nie aż tak jak w większości polskich komedii, ale jednak! Podczas premiery twórca filmu Waldemar Krzystek - po pierwsze przeprosił publiczność za ten język, a do tego dodał - że prof. Miodek po obejrzeniu powiedział, że takim językiem się w czasach pokazanych w filmie mówiło, a poza tym, że jest to język złych... ludzi; po drugie,  że Arcybiskup już twórcy i aktorom odpuścił... :)

A co do braków. To tylko jedno małe przemyślenie - dlaczego to jest tak, że zauważamy (bo nie sądzę, że tylko ja), że coś jest ważne, jak tego właśnie nie ma... a jak jest to się nie docenia, nie dostrzega i w ogóle.

I biorę się za czytanie książki o Danii po redakcji:) :) :)

22 11 2011A wczoraj byłam w kinie

Byłam na premierze "80. milionów" i bardzo, bardzo mi się podobało! Serdecznie polecam. Pamiętam tamte czasy... bo to moje dzieciństwo... czołgi, śnieg, rodzice jacyś tacy zbici z tropu i zarazem cudowne wspomnienia, bo i tata zwolniony z pracy nagle miał dla nas dużo czasu i na sanki można było chodzić od rana do nocy, nie było telewizji, ale to mało ważne - nie było też przedszkola i szkoły, a tata był cały czas:)!

Ale film poza tym, że o tamtych czasach, to przede wszystkim o niesamowitej akcji - o wypłaceniu 80 milinów złotych ze składek związkowych tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego... Historia opowiedziana tak, że trzyma w napięciu, kreacje aktorskie wyśmienite - Piotr Głowacki - w moim odczuciu to jego rola życia! Niesamowity, boski, zły!

Koniecznie trzeba zobaczyć, koniecznie w kinie!

 

21 11 2011Koncert

Byłam wczoraj na koncercie Anny Marii Jopek i to chyba było dokładnie to czego mi było trzeba. Pozytywna energia! Jak fajnie jest móc gdzieś pójść i od kogoś zaczerpnąć:) Mnie się wczoraj udało. Czekałam na ten koncert od września... warto było poczekać:)

Podobno w ogóle warto jest czekać. I nawet ja to wiem, tylko ta niecierpliwość... no! Mnie się zawsze wydaje, że się nie doczekam:)

 

 

20 11 2011Lubię cytaty...

Lubię cytaty. Zbieram - zapisuję na kartkach, wycinam z gazet, przyczepiam potem do lodówki, a nawet zapisuję na ścianie... Jak już - przez te wszystkie zabiegi - są ochronione przed zapomnieniem to sobie ze mną są i nie zwracam na nie uwagi. Stanowią po prostu fragment mnie, mojego domu, tego co dla mnie ważne.

Dziś - przez przypadek - wpadł mi w oko jeden z zapisanych cytatów i spodobał mi się od razu, bo oddaje właśnie dokładnie to co u mnie dziś i co u mnie tak w ogóle...

"Jest dobrze, ale nie beznadziejnie." - usłyszałam kiedyś w Trójce, autor z tego co zdążyłam zapisać - Piotr Stelmach.

 

18 11 2011Mglisty poranek

Przyjrzałam się, poranek nie jest mglisty, jest po prostu szaro... Tak sobie myślę (optymistycznie), że może ta szarość zapowiada śnieg... bo moi synowie bardzo czekają i nie mogą się doczekać. Ja czekam jak by mniej... ale co zrobić, jak ma przyjść to przyjdzie i zapewne mnie mniej będzie pytał o zdanie niż moich chłopaków:)

Ja dziś mam pracującą sobotę. Bardzo pracującą. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej już czekam na wieczór, kiedy odpocznę:) Kiedyś odpocznę...

 

16 11 2011Komputer i takie tam...

Odnoszę ostatnio wrażenie, że zasypiam przy komputerze i budzę się przy komputerze. Dzień świstaka tak właściwie...

13 11 2011Trzynastego - mądrość z podstawówki...

Dawno, dawno temu zdarzało mi się występować na akademiach szkolnych - zazwyczaj wygłaszałam, krótkie acz mądre sentencje, które powinny być zapamiętane przez dzieci i młodzież i pewnie zgodnie z intencją naszej polonistki - stać się oparciem w chwilach wątpliwości... Pewnie nikt - poza mną - nie pamięta tych sentencji, nie sądzę, żeby ktoś na nie zwracał w ogóle w tamtych, prawie prehistorycznych czasach - uwagę... w każdym razie mnie dziś się przypomniała jedna mądrość.
Ostatnio jakoś przygniatają mnie problemy i problemiki, jak się gdzieś się polepszy to zaraz z drugiej strony się po... I tak na okrągło - nudy nie ma.
Ale wracając do tematu, przypomniało mi się coś takiego...
Problemów się nie rozwiązuje,
Problemy się przeżywa.
Tak jak dzień, który minął
I którego już nie ma.
Tak ja pamiętałam ten wiersz...

A potem znalazłam, że to Staff i że cały wiersz brzmi tak:

Problemy

Problemów się nie rozwiązuje.
Problemy się przeżywa,
Jak dnie, których, gdy miną, już nie ma.
Jak szaty zużyte,
Z których się wyrosło,
Spadają z ramion
I w drzwi ostatnie
Wchodzisz nagi i wolny
Jak świt.

11 11 201111.11.11 jeszcze przed 11

Ja Święto Niepodległości świętuję z dala... wodą gazowaną:) bez zamieszek i policji - można? No można:)

Dzięki antybiotykowi - leżę już w łóżeczku i planuję (przynajmniej ta działająca część mnie planuje) co ciekawego będę robić jutro... Zastanawiam się też o której muszę wstać skoro chcę z tym wszystkim ciekawym się wyrobić... Oj, wyrobię się... wyrobię:)

 

08 11 2011Miej odwagę!

Walka za zapaleniem zatok trwa! Postanowiłam się nie poddawać... oczywiście pewnie by było łatwiej gdybym mogła poleżeć w łóżeczku... ale jest jak jest i nie będę narzekać. Czuję się znacząco lepiej! Rewelacji nie ma, ale jest lepiej, o!

Ze spraw ważnych dla mnie dziś to... od dziś można zgłaszać wyprawy na stronie Memoriału im. Piotra Morawskiego "Miej odwagę!" - dziś ruszyła II Edycja!

Jako, że prowadzę Memoriał - to tym bardziej wszystkich serdecznie zapraszam do tego, żeby się zgłaszać i walczyć o wygraną czyli o finansowanie na zrealizowanie wyprawy... Brzmi trochę skomplikowanie - ale jak się przeczyt dwa razy to daje się zrozumieć:) zatem zapraszam serdecznie na stronę Memoriału!

I idę po ciepłe mleczko:)

Miłego!

 

07 11 2011I po Krakowie 2

Ból głowy jak by lżejszy... Trochę mi się nadal kręci w tejże głowie, ale też już jakoś mniej...

Dziś dostałam zdjęcie z targów... zatem publikuję... tak wyglądam z zapaleniem zatok :)

fot. Renata Bogiel - Mikołajczyk

05 11 2011I po Krakowie

Wróciłam już... Było super. Dziękuję tym wszystkim, którzy - mimo zaskakująco pięknej pogody - nie dość, że słonecznie to jeszcze ciepło!, drzewa w żółtych liściach, lekka mgła, romantycznie tak... że gdybym miała z kim, to chyba bym poszła na spacer... (żartowałam! na spacer zamiast spotkania, to ja jestem zbyt obowiązkowa:) - znaleźli siłę i chęć, i przyszli - chwilkę ze mną porozmawiać. Czapki z głów! tym bardziej... że kolejka po bilety na targi książki była przeogromna!

Nie pisałam już o tym i starałam się w podróży i na miejscu, a przede wszystkim podczas spotkania z czytelnikami, nie myśleć o tym, że mam zapalenie zatok i że tak na prawdę, to powinnam leżeć pod kołderką i się oszczędzać... Ale już leżę, już się oszczędzam, już dbam o siebie, jem antybiotyki, jakieś cuda przeciwbólowe, bo bolą zatoki przeokropnie... Już jestem bardzo grzeczna!

Koty leżą i mruczą, Trójka sobie skrzeczy w tle, a ja zaraz Bonda i chorowanie na całego:)

 

15 10 20115 listopada - Kraków

5 listopada (w sobotę) od 10:00 będę podpisywać książki na Targach Książki w Krakowie, oczywiście na stoisku National Geographic.

Serdecznie zapraszam!

W tym roku planuję jeszcze pojawić się ze slajdami w Nasielsku i jeśli czasu starczy to także w Warszawie... ale widzę to bardziej grudniowo już... Dam znać w każdym razie.

 

03 11 2011Mgła

Pięknie mgliście... a może to ja słabo widzę... choroba nie chce mi dać spokoju - słabiej widzę, słabej słyszę... smaku nie mam... za to spać mogę non stop... i gdyby nie to, że oprócz pracy obowiązują mnie jeszcze i szkoła i przedszkole, to pewnie bym spała dzień i noc. A tak?! Chodzę spać z kurami, wstaję mocno po kogucie i wciąż jestem niewyspana...

Mgła? Jest! To nie to, że słabo widzę:)

31 10 2011Jestem chora...

No to się doigrałam... Jestem chora:( Mam ponad 38! Katar, kaszel... chorego jednego syna... Drugi syn póki co jest okazem zdrowia... póki co... Ja też jeszcze dwa dni temu sądziłam, że nic mi nie straszne i jakieś tam smarki i kaszle to się w nic poważniejszego nie rozwiną, bo przecież jesień zawsze jest zasmarkana i kaszlata... A jednak... Eh! Jak ja nie lubię chorować... Znaczy lubię. Jak choroba wygląda tak - ja leżę w łóżeczku, mam zestaw filmów z Bondem pod ręką... moja mama robi mi herbatką i spełnia wszystkie moje kulinarne zachcianki, a tata trzyma mi rękę na czole, jak tylko głowa zaczyna mnie boleć... Takie chorowanie to ja chętnie - nawet cały tydzień mogę poleżeć... Ale jak chorowanie wygląda tak, że niezależnie od tego, że czuję się jak pies - to ja robię herbatki, przytulam i oglądam Scooby-Doo... to już raczej słabo... i jak do sklepu trzeba pójść i do apteki, a mi zimno - no i co z tego... to ja bym chciała jednak opcję - ja leżę, a moi rodzice mnie rozpuszczają... ale to chyba se ne wrati... :)


Miłego poniedziałku!

27 10 2011Jesień kaszlem się zaczyna

Jesieni cd... kaszel. herbatka z malinami, lekarstwa na wszystko, żeby nie kasłać, ale jednak wykrztuszać... herbatka z malinami... i jakoś się kręci.

Dostałam dziś dokumenty z sądu - moja Fundacja "Nagle sami" została zarejestrowana! I to jest (chyba) najlepsza wiadomość na dziś... i taka jedna z lepszych ostatnio.

Co poza tym? Jest czwartek, a ja w tym tygodniu (od poniedziałku licząc) byłam już w teatrze, kinie, operze... dziś herbatka, kanapa i jakiś film... herbatka, kanapa, kocyk i jakiś film (tak, żeby być precyzyjnym:)/ precyzyjną:).

 

 

23 10 2011Kings of Leon

Wygrałam bilety (oczywiście w Trójce) na pokaz filmu dokumentalnego o zespole "Kings of Leon".

Pierwszy raz w życiu coś wygrałam!!!! No i poszłam... i bardzo mi się podobało i bardzo się cieszę, że wieczór taki fajny dzięki temu pokazowi się zrobił... Eh...

Ja to ich mogę na okrągło i w kółko i teraz u mnie...

I won't ever be your corner stone

Jakież to znamienne!

To ja słucham dalej...

25 10 2011Jesień

Jabłko pieczone na kolację, do tego herbata z malinami, orzechy na stole i wazon pełen jesiennych liści zebranych przez mych synów.

Jesień? My chyba od jakiegoś czasu się lubimy.

A do tego w tle ta piosenka, a może nawet ten film... Widziałam go lata temu w Durbanie w RPA... i tak dobrze mi się kojarzy, że nie wiem ani jak to napisać, ani jak to opowiedzieć... To był taki dobry czas... całe życie przede mną, marzenia i plany, a wszystko tak blisko... jest... cóż inaczej... Ważne, że do przodu!

 

17 10 2011Dobre wiadomości!

Od lipca czekam na rejestrację mojej Fundacji... Jako, że podobno z rejestracją fundacji nie jest łatwo, a sąd często się czepia, to zaczęłam juz się martwić, że i mój wniosek gdzieś przepadł podczas rejestracji i że trzeba będzie coś uzupełniać, poprawiać i takie tam... A tu dziś - świetna wiadomość... Fundacja została zarejestrowana w zeszłym tygodniu! Nie mam jeszcze oficjalnych dokumentów - ale i tak się cieszę! Bardzo! Czas zacząć działać!

A poza tym... nie podoba mi się - fcale:) - że jest rano szron na trawie, że trzeba nosić rękawiczki, bo ręce mi marzną koszmarnie, że dzieci muszę kutać w kurtki i czapy... Ja jestem z ciepłolubnych.... Chyba muszę gdzieś wyjechać:)

 

12 10 2011Klonowanie

Klonowanie potrzebne od zaraz... Tylko, żeby to była taka opcja - kilka ciał, jeden duch!

Czy ktoś może pomóc?

:)

08 10 2011Ble ble ble

Wykończona jestem i nie piszę tak dlatego, że jestem marudą pan galaktyczną i że lubię marudzić... Marudą trochę może i bywam... Ale ogólnie to zazwyczaj jestem hej ho - do przodu... A tu jakoś się zmęczyłam.


Zatem może nie będę złej energii rozsiewać tylko... posiedzę na kanapie, popatrzę w przestrzeń:) herbatkę wypiję i takie tam... a wszystko to w bezpiecznej odległości od kompa... który zresztą stwierdził, że sobie zdechnie, a co mu zależy... przecież chwilowo nie piszę:) Świnia nie komputer! Niby działa, ale raczej tak sobie... :(

07 10 2011Małymi krokami

Małymi krokami wracam do siebie.

Widzę już światełko w tunelu. Kawał roboty odwalony! Siedząc, pisząc, czytając, szukając, sprawdzając - nie raz wściekałam się, że nie mam sztabu ludzi, którzy by mi pomogli, sprawdzili, zadzwonili, doczytali... Dziś myślę sobie tak... Wielką satysfakcję daje rzecz, którą zrobiło się samemu!

Dziś lista:)

A potem jakiś filmik, a co? :)

Dwa dni temu usłyszałam takie zdanie... a dokładnie fragment piosenki o św. Franciszku, mniejsza o kim..."Tak niedawno obok mego życia przeszedł". Kurcze - piękne!

30 09 2011Wszystko czego dziś chcę...

Dziś chcę już tylko usiąść i posłuchać listy!

Szychta pisarska odpracowana, nawet z nawiązką.

W radio właśnie Kings of Leon - jestem od nich uzależniona jakoś...

Wrzuciłam dwie nowe recenzje "Gór na opak" i wywiad z Shape'a, w którym coś tam mówię o pasji. To wszystko na co dziś mnie stać.

Dobrze, że weekend już za rogiem... O! A teraz R.E.M. - oni ponoć skończyli karierę... buuuuu:( Dobrze, że są płyty, no i radio oczywiście:)

28 09 2011Nie piszę, bo

Nie piszę na bieżąco, bo... piszę nieustannie wprost.

Wreszcie udało mi się wpaść w ciąg pisania i piszę, piszę i piszę...

Nie odbieram telefonów, nie odpisuję na maile, porozumiewam się otoczeniem monosylabami, jestem w swoim świecie... co uwielbiam!

 

25 09 2011Po Lądku

Wróciłam!

Nie było łatwo. Zależało mi na tym, żeby być w domu po południu, wczesnym wieczorem. A zatem... Wstałam o 5:30, o 6:30 autobus z Lądka do Wrocławia. Pan kierowca nie włączył ogrzewania, wszystkie szyby zaparowane, nic nie było widać... aż w końcu wyszło słońce i rozmroziło troszkę autobus. Przemarzłam koszmarnie. Ja w ogóle jestem zmarzluch... ale - tak tylko pytam retorycznie - czy włączenie ogrzewania to taki straszny problem?!? Dobra nie marudzę. Dalszą część trasy pokonałam PKP i tam dla odmiany było ciepło, głośno i tłoczno... Ale jestem już w domku, chłopaki oglądają baję, a ja kurcze... nadrabiam...

Ale zanim zaczęłam wracać. Było cudne spotkanie z czytelnikami. Pokazywałam slajdy, opowiadałam dlaczego zaczęłam pisać i czemu na jakiś czas zawieszam pisarstwo górskie... Nie mówię, że już nigdy nie popełnię nic poświęconego górom, bo... nigdy nie mów nigdy... w każdym razie przez najbliższy rok. Dziękuję wszystkim, którzy znaleźli czas i chęć i przybyli tłumnie!

Byłam na dwóch pokazach, na spotkaniu z Anią Czerwińską i z Darkiem Załuskim. Darek tradycyjnie skromnie opowiadał o swoich sukcesach i pokazywał piękne zdjęcia i filmiki z tegorocznego K2. Miło było patrzeć i słuchać.

Spotkałam kilka fajnych osób. Było miło, dobrze i słonecznie, tylko tradycyjnie - za krótko!

04 09 201124 września mam pokaz w Lądku Zdroju

24 września - w sobotę - o godzinie 14:30, w ramach XVI Przegląd Filmów Górskich w Lądku Zdroju, mam swój pokaz slajdów.

Więcej informacji znajdziecie tu

Piszę z wyprzedzeniem, żeby nie było, że nie mówię co i gdzie robię, i jak można mnie spotkać.

O Festiwalu w Lądku ładna informacja na portalu wspinanie.pl

 

 

23 09 2011Wokół Dania, Dania i Dania

Czytam o Danii, myślę o Danii, piszę o Danii, rozmawiam już tylko o Danii... czasem jeszcze o Wyspach Owczych i Grenlandii... Historia, zabytki, ciekawostki, moje przygody i wspomnienia, ludzie, smaki... znani Duńczycy, co w tej Danii robić... I to mniej więcej tak... Poza tym? Raczej nic...

19 09 2011Spać

Miałam pójść wcześniej spać.

No i nie wyszło. Siedzę, patrzę tempo w kompa, przeglądam gazetki, słonecznik, herbatka... i jakaś nagła dziwna dawka adrenaliny... ale skąd o tej porze?!?  Mam nadzieję, że niebawem odpuści i pozwoli pójść spać, bo już czas...

 

17 09 2011Pracująca sobota

Mój starszy syn wstał dzisiaj, a dzięki niemu także ja wstałam - o 6:45!

Mój młodszy syn obudził się o 9! I to jest to co lubię...

Plan był taki - wysypiamy się... kto się wyspał ten się wyspał, ja nie :( A potem chłopaki idą z kolegą i tatą kolegi w plener, a ja piszę...

Wykonanie: poszli... ja... porządki, podlewanie kwiatów, pranie, rozwieszanie, zakupy, obiad... Jak już nic nie było do roboty, to wlazłam do wanny, żeby trochę koncentracji złapać... W końcu usiadłam. I jakoś poszło... Co ważne po drodze byłam mało miła dla ludzkości, jak już odbierałam telefony to przez zaciśnięte zęby cedziłam... piszę przecież... a przeważnie nie odbierałam... za to wymieniłam milion smsów z takim jednym co mnie dziś wyjątkowo denerwował.

Wrócili. Zmęczeni i szczęśliwi. Obejrzeliśmy Madagaskar 2. Kocham tę baję... Król Julian to mój idol. Widziałam ten film tak lekką ręką z dwieście razy, nie przesadzam, był czas, że oglądaliśmy go rano i wieczorem. I nadal mi się nie znudził, nadal mnie bawi, co gorsza - ja na serio uważam, że to mądry film, może czasem nie dla dzieci, ale co tam;)

Chłopaki śpią... Ja zaraz do nich dołączę... a jutro... pracująca niedziela:)

16 09 2011Spokojny piątek

Jestem dziś zadowolona z siebie.

Nadrobiłam część zaległości, nie oszukujmy się - wszystkich zaległości nadrobić się nie da... Załatwiłam kilka spraw i coś udało mi się pchnąć i jakimś sprawom nadać bieg... Oj cieszę się.

Na jutro mam wiele planów. Zatem jest szansa i nadzieja, że kolejnych kilka spraw i sprawek będzie załatwionych.

Ale dziś jest dziś i jestem zadowolona z tego (ależ to zadziwiające!) pracowitego piątku:)

A teraz lista, herbatka i kot na kolanach:) Jest dobrze!

Słucham listy i będąc na fali... wrzuciłam nawet na stronkę zaległe fotki z mojego pokazu w Zakopanem. Zapraszam do oglądania ;)

 

 

 

 

14 09 2011Weekend w domu

Wiem, że dopiero czwartek, a ja już głową na weekendzie.

Ale to taki cudny weekend jest. Zostaję w domu. Chłopaki też. Nigdzie nie jedziemy. Nic nie musimy. Znaczy tak nie do końca, bo ja muszę pisać książkę... ale to muszę robić codziennie... a wychodzi jak zwykle :)

Weekend już tuż tuż, za rogiem prawie:)

 

 

 

 

13 09 2011Trzynastego...

Wszystko zdarzyć się może...

Ja już mam małe sukcesy (a dopiero 10!)... zapomniałam telefonu z domu... a bez komórki to człowiek (czyli ja) nieswój:)

O 11 byłam w urzędzie, zbierałam dokumenty od tygodnia - pełna wiary w sukces, odważnie poszłam. Pani z okienka spokojnie na karteczce spisała mi listę braków... Jeszcze tylko PIĘĆ umów i już! Tia.... Trzynastego...

Idę też dziś do dentysty i normalnie nie mogę się doczekać... :)

Trzynastego...

 

 

 

 

 

11 09 2011Wróciłam z Zakopanego

Wróciłam właśnie z Zakopanego.

Bardzo jestem zadowolona ze spotkania z czytelnikami. Mam nadzieję, że czytelnicy też się cieszą:)

Byłam na spotkaniu z Joe Simpsonem. Było to dla mnie bardzo ważne spotkanie, niestety otworzyło też niezabliźnione jeszcze kawałki smutku, żalu i tęsknoty. Na szczęście ludzie, których spotkałam przypadkiem wieczorem, pewnie nawet nie zdając sobie sprawy przywrócili mnie do świata.

Dobra atmosfera. Fajne miejsce. Ciekawy program. Ciekawi ludzie. Mnie się podobało, bardzo!

Spotkanie ze mną poprowadziła Beata Słama - jeszcze raz wielkie dzięki za miłe słowa!

Oto kilka zdjęć z mojego pokazu:) - zrobiła mi je Pani Bożena Gąsienica - dziękuję za użyczenie :)

 

04 09 201111 września mam pokaz slajdów w Zakopanem

11 września - w przyszłą niedzielę - o godzinie 13:00 w ramach 7. Spotkań z Filmem Górskim w Zakopanem, w Dworcu Tatrzańskim, przy ul. Krupówki 12, mam swój pokaz slajdów pt. "Z górami w tle".

Opowiem o swoich książkach i drodze do bycia autorem, oczywiście o górach też coś opowiem.

W pokazie wykorzystam zdjęcia z Nepalu, Pakistanu, a także Danii autorstwa Piotra Morawskiego i moje.

Więcej informacji można znaleźć tu

Serdecznie zapraszam i do zobaczenia!

Będzie Joe Simpson.... wypasik!

Z ostatniej chwili - o Festiwalu wyborcza.pl

O moim pokazie ciut więcej

 

 

09 09 2011Zakopane jutro rano

Jutro rano ruszam do Zakopanego. Miałam jechać już dziś, ale nie dałam rady.

Plus decyzji o wyjeździe jutro jest taki, że nie musiałam dzisiaj się spieszyć i robić wszystkiego na wariata. Minus, że z planów wyspania się w sobotę - nici!

Jutro wstaję o 6!:(

A teraz popiszę...

 

07 09 2011Shape i czasu brak

Bynajmniej nie będzie o tym, że nie mam czasu na treningi, bieganie, zdrowy i sportowy tryb życia...

Czasu nie mam na nic. Nie odpisują na maile, nie odbieram telefonów, nie oddzwaniam, mam nawet zaległości w odpisywaniu na smsy... Książkę piszę na całego, a poza tym... uczestniczę w zebraniach rodzicielskich, chodzę do pracy, odwożę, odbieram i staram się - nie zwariować.

Na treningi nie mam czasu to oczywiste, zatem o tym wspominać nie będę:)

W zastępstwie zatem działań ruchowych - udzieliłam wywiadu, który można przeczytać w najnowszym magazynie Shape. Opowiadam co sądzę o pasji.

 

06 09 2011Ząb...

Kto to widział, kto słyszał, żeby jeden ząb dawał tak w kość jak stado zębów (niemalże:)?!?

Ale już lepiej, jeszcze ze dwa tygodnie i będę na prostej z tym zębem, tak mówi moja pani stomatolog.

Komary albo jak mówi mój młodszy syn - to nie komary to komarzyce żrą... A zatem wszystkie te co żrą mieszkają u nas... Serio! Jesteśmy zeżarci. Ja to nawet jestem zeżarta i wiem... że mam ząb - jeden, bo jeden boli:)

Herbatka, Herkules na dvd i zaraz oni spaty, a ja... a ja będę w ciemnościach siedzieć, żeby mnie komarzyce nie zobaczyły, może po ciemku i ząb zapomni, że ma boleć:)

 

 

05 09 2011Wrzesień

Rada rodziców, fundusz klasowy, fundusz chusteczkowy - wrzesień obfituje w nad-użycie! wyrazów, których w następnych miesiącach nie używa się wcale.

Wrzesień to także miesiąc, w którym należy podjąć szereg trudnych decyzji - czy obiad z zupą czy bez, od której godziny dziecko będzie przychodzić do przedszkola/ na świetlice, na jakie zajęcia dodatkowe dzieci zapisać, tak, żeby z nadmiaru obowiązków samemu nie paść... Tak jest co roku, co roku życie prostuje wszystkie ambitne wybory:) Na szczęście!

Na bank przyśni mi się dzisiaj jakiś fundusz... byle nie we frankach szwajcarskich:)

 

 

 

04 09 2011Spotkania, wieczory, życie

Byłam wczoraj na spotkaniu w Katowicach. Upewniłam się w przekonaniu, że świat jest mały i że wszyscy znają wszystkich, albo przynajmniej znają kogoś kto zna wszystkich:)

A potem, wróciłam PKP do domu - pociągiem międzynarodowym i .... nieklimatyzowanym. Mój organizm przyjął dużo, duuuużo ciepła, po które planuję sięgnąć w trakcie nadchodzącej zimy!

A wieczór... jakoś tak kojarzy mi się z tą piosenką...

O tym wczorajszym spotkaniu, wieczorze i moim życiu mogę powiedzieć tylko jedno - trwaj chwilo, jesteś piękna!

 

 

31 08 20113 września - spotkanie w Katowicach

Już większość strachów sobie poszła.
Mam nadzieję, że te które zostały pójdą sobie precz w przyszłym tygodniu.

Jutro rano jadę do Katowic, jeśli ktoś by miał czas i chęci na spotkanie to zapraszam o 13, do Centrum 3Stawy.

Więcej informacji tu

 

31 08 2011Wróciłam już na dobre

Wróciłam i... nie mogę się odnaleźć w codzienności.

Od jutra szkoła, przedszkole, logistyka i szybkie tempo... bo tyle spraw, tyle obowiązków, tyle miejsc, tyle chęci...

Jak się już wkręcę to wiem, że będzie działać, ale dziś... dziś się tego wszystkiego boję.

Włączę zatem jakiś film, taki co to już go widziałam sto razy, tak żeby w tej codzienności i zbliżającej się nieoswojonej jeszcze rutynie, poczuć się bezpiecznie...

Dobrych snów! Spokojnych!

 

26 08 2011Koniec wakacji

Wielkimi krokami nadchodzi koniec wakacji... Wracamy zatem.

Pisać dzięki temu będę więcej, spać mniej - to pewne.

Od poniedziałku jestem non stop na nasłuchu i w kontakcie, i... zazwyczaj na sieci, to dopiero będzie ciekawe doświadczenie:)

 

16 08 2011Wszystko dobre co się dobrze kończy...

Bardzo lubię te dni, które dobrze się kończą... 

Niestety - jestem raczej z tych, co to jak się obudzą to mają zły humor. Bardzo nie lubię się budzić...  bo natychmiast trzeba coś robić, gdzieś pędzić, zazwyczaj jestem spóźniona, a dokładniej wszyscy we trójkę jesteśmy spóźnieni - moi synowie i ja:) Po porannym stresie - zły humor utrzymuje mi się do południa. Koło południa, po wypiciu odpowiedniej dawki kaw, również mój umysł zaczyna się budzić. Po południu powoli zaczynam przechodzić do fazy humoru średniego, rewelacji jeszcze nie ma, ale źle już nie jest. Wieczorem humor mam zazwyczaj dobry.

Lubię takie dni, gdy się budzę i nie muszę się spieszyć to bardzo dobrze wpływa na mój nastrój...

Tak właśnie było dziś. Obudziłam się, potem niespieszny poranek, fajny dzień i całkiem dobry wieczór.

Jutro również nigdzie nie musimy się spieszyć - ja i moi synowie:)

Jak myślę o tym spokojnym dniu, to już dziś mam dobry humor. Tyle tylko, że dziś to jest właśnie wieczór, zatem to może dlatego mam dobry humor?

Dobranoc!

 

 

10 08 2011Obrączka

Znalazłam dziś obrączkę, swoją obrączkę. Szukałam jej przez ostatnie dwa lata. Co jakiś czas miałam napad i szukałam to tu, to tam. Sprawdzałam nawet kartony pełne rzeczy co to kiedyś na pewno się przydadzą, a chwilowo - czyli od zawsze stoją w piwnicy. I nic. Nigdzie, nigdzie jej nie było. Na swój użytek ukułam teorię, że zaginiona/ dobrze schowana obrączka znajdzie się w odpowiednim momencie. Przez te dwa lata towarzyszyły mi rozmaite teorie, że przecież do niczego mi ona nie potrzebna, zatem właściwie nie musi się znaleźć, że znajdzie się jak przestanę szukać - przestałam i nic, że będzie ta chwila, ten dzień, że się znajdzie. Nie wiem dlaczego - uwierzyłam, że będzie to ważna chwila i ważny dzień. Dziś, zupełnie przypadkiem znalazłam obrączkę i pierścionek zaręczynowy... I od dwóch godzin próbuję zrozumieć to co znalezisko ma znaczyć. Miało być ważne, miało coś zmienić w moim życiu, miało mi coś otworzyć, a może coś zamknąć... A tu nic. Poza tym, że na widok obrączki popłakałam się jak dziecko... z radości, z bezradności, z oczywistości schowka... A teraz, teraz nic nie rozumiem.

Czy podobnie będzie z tymi wszystkimi ludźmi, na których czekam w swoim życiu? Jak już się znajdą to kompletnie nie będę wiedzieć co to właściwie ma znaczyć, o czym tu gadać i co nas... niby łączy?!?

 

 

08 08 2011Fatalny dzień

Miałam dzisiaj fatalny dzień.

Był fatalny właściwie bez powodu. Zmęczyłam się okropnie złym dniem, podłym humorem i brakiem nastroju.

Już wieczór... pada, jest zimno, ale co tam... w środku już mi jakoś lżej i złe myśli chyba sobie poszły precz!

Ufff

 

 

05 08 2011O cierpliwości

Często podkreślam, że jestem człowiekiem cierpliwym i niecierpliwym zarazem. Wczoraj kolega poddał mi pewną myśl, że może to co ja nazywam cierpliwością - bo jak się zaprę to miesiącami mogę czekać na coś, na kogoś, nie denerwować się, żyć spokojnie, robić swoje i cierpliwie trwać..., a na rzeczy bieżące czekać nie potrafię ani chwili i strasznie się denerwuję..., że to co ja nazywam cierpliwością jest zwykłą wytrwałością. Mam cel, określony w czasoprzestrzeni to czekam, a dokładniej trwam, a cierpliwości nie mam za grosz.

No i teraz - jaka jest różnica między wytrwałością, a cierpliwością? Czy taka jak powyżej właśnie?

Słucham Listy Trójki - Zielony wiersz dwa do góry:)

I uciekam już... na najpiękniejszy dach świata. Na miłe spotkanie w (mam nadzieję) fajnym towarzystwie.

Jutro - Mazury! A może to już Warmia:)

 

 

03 08 2011Tu i teraz

Tu i teraz.

Herbata, już trzecia, a dopiero minęła 10.

Faktury, rachunki, opłaty - początek miesiąca.

Telefony, spotkania, plany na popołudnie i wieczór.

I to głębokie poczucie, z tyłu głowy i w żołądku - że muszę pisać, że już czas...

Póki co, pójdę po kawę.

 

 

02 08 2011Byłam wczoraj

Byłam wczoraj wieczorem na Powązkach. Na tyle wcześnie, żeby zobaczyć jak słońce przebijając się przez liście nie ma już sił by przeniknąć przez dym, dym z tysięcy świec i na tyle późno by można przez chwilę przystanąć i pomyśleć.

Powstańcy co raz młodsi, ja co raz starsza. Skończone życia zanim jeszcze zaczęły żyć...

 

 

29 07 2011Za Czesławem

Mój dzisiejszy nastrój doskonale opisuje fragment wiersza Czesława Miłosza pt. "Tak mało":

"Serce moje zmęczyło się

Zachwytem

Rozpaczą

Gorliwością

Nadzieją"

Nic dodać nic ująć.

Oczywiście ten fragment najlepiej w recytacji syna Czesława - Antoniego.

 

 

28 07 2011Robić czy nie

Jestem człowiekiem dość niecierpliwym. Niecierpliwym tu i teraz. Mam w sobie bardzo silny głos: działaj, rób, napieraj!

I ja tak często - działam, robię i napieram. Podejmuję decyzje, święcie w nie wierzę, działam, czasem dostanę po łapach, czasem nie, czasem muszę się wycofywać rakiem, a czasem... a czasem bardzo się cieszę, że jakąś decyzję podjęłam i że w niej wytrwałam, często też niestety się boję (tak na zapas), że decyzja może zła... a przecież kto może wiedzieć czy dobra czy zła, przecież dowiem się z czasem... A ja chcę wiedzieć tu i teraz. 

Może lepiej - postać, popatrzeć... a nóż samo się zrobi. Tylko skąd wziąć tę cierpliwość? Skąd wziąć siłę by porywczość zamienić w spokój i poczekać?!?

Jak się dowiem, dam znać.

 

26 07 2011Wróciłam

Wróciłam!

Było intensywnie. Było też inaczej niż planowałam. Spotkałam ciekawych i dobrych ludzi.

Tyle na teraz, bo jeszcze nie ochłonęłam.

:)

18 07 2011Wywiad ze mną w Polityce...

Ja tylko w przelocie na sieci...

Wyjazd udany, podróż ciekawa, zadowolona jestem bardzo.

Pojawiła się internetowa wersja wywiazu ze mną w Polityce.

Zapraszam zatem do czytania.

polityka.pl

08 07 2011Jadę...

Jadę... jadę... jadę...

Przez lata twierdziłam, że nie lubię zostawiać nic na ostatnią chwilę... Może i nie lubię, ale zostawiam. Nie ma na kogo zrzucić i gołym okiem widać, że jestem mistrzem zostawiania na ostatnią chwilę.

Ale jestem już spakowana.

Bilet sprawdzony.

Paszport jest.

Ładowarka do telefonu jest, telefon też jest.

Aparat i ładowrka jest.

Zatem można jechać.

No to jadę.... :)

Jak się uda będę pisać.

06 07 2011Wywiad ze mną w najnowszej Polityce

Ja jeszcze nie widziałam, ale kolega mój dobry, dzwonił i mówił, że w najnowszej Polityce jest ze mną wywiad.

Jak tylko przestanie padać lub co bardziej prawdopodobne jak tylko skończę pracę pójdę do kiosku i kupię.

Sama jestem ciekawa jak wyszło, wywiad autoryzowałam, ale tak w ostatecznej formie, to zawsze inaczej ;)

04 07 2011Czy jak już się wydaje, że jest dobrze to...

Czy jak już się człowiekowi (czyli mi) wydaje, że jest dobrze to natychmiast coś się musi zepsuć????

Chwilowo mam dość.

Na lody się nie wybieram.

Pójdę z kolegą na kawę, może chociaż on będzie miał dobry humor.

03 07 2011Nad morze i z powrotem... prawie jak Hobbit

Właśnie wróciłam znad morza.

W sobotę jeszcze przed świetem pojechałam samochodem nad morze. 450 km - ja jako kierowca, moja mama jako pilot, moi synowie jako załoga... Padało, wiało, ruch był duży, wszyscy mieliśmy dość, kawa, żelki, popcorn, padało, wiało, dojechaliśmy... Widok morza wynagrodził cały trud. Nie żartuję. Morze jakoś tak na mnie dobrze wpływa, uspokoja... Wiatr od morza wywiewa wszystkie czarne myśli i koi rany te małe i te duże...

nad morzem

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie poszła na... lody. Lody jedli moi synowie i mama, ja zjadłam mrożoną bezę... i warto było dla niej zdradzić te lody...

Wracałam dziś pociągiem... cudowne 10 godzin. Przeczytałam jeden ciekawy scenariusz i jedną książkę od deski do deski, trochę artykułów z Newsweeka i Polityki, i tak z 1/3 kolejnej książki, popisałam trochę smsów, pogadałam, parę razy byłam w Warsie i... dojechałam!

Przeczytałam książkę, która jeszcze nie jest wydana i którą skądś dostała moja dobra koleżanka. Książka to debiut Joanny Onoszko, nosi tytuł "Sekretne życie motyli" i... opowiada o pewnej wyprawie na Grenlandię, która według informacji zawartej w książce jest "inspirowana prawdziwymi zdarzenami, stanowi jednak wyraz fikcji literackiej". Powiem tak... tkwiłam kiedyś kilka lat w bardzo toksycznej relacji. Udało mi się z niej wyrwać. Wiem - jak trudno - jest odejść, wiem jak trudno jest zacząć wszystko od nowa. Wiem i rozumiem też tych, albo raczej te, które zostają, które nigdy nie znajdą wystarczającej siły na to, aby odejść, na to, aby skończyć coś co je niszczy, na to, żeby spróbować inaczej, nawet jak by miało nie wyjść. Cóż... miłośc bywa ta dobra albo ta zła. Uważam, że warto szukać tej dobrej... ale przecież nie każdy musi tak myśleć... To tyle na razie o tej książe, a może raczej o kawałku opowieści, która w niej jest przedstawiona. Może z czasem pokuszę się o to, żeby napisać coś więcej. Na pewno - polecam! W końcu to książka górska:)

We czwartek oglądałam film "Cisza" o licealistach z Tychów, którzy zginęli w lawinie nad Czarnym Stawem. Paweł Królikowski - aktor, który gra ojca, który stracił synów - w materiałach dodatkowych do filmu, mówi takie zdanie "To historia, o której nie można zapomnieć". I to właśnie tyle o tym filmie.

Czy jutro na serio jest poniedziałek?!?

30 06 2011Ważne rozmowy cd.

Właściwie to chciałam głównie napisać o tym, że trwam w terapii lodowej... Dziś byłam na lodach sama. Była to spontaniczna decyzja, zobaczyłam lodziarnię... i zamówiłam 4 kulki tryskawkowych, dużo bitej śmietany i truskawki. Było to tuż po treningu, który bardzo, ale to bardzo korzystnie wpłynął na mój nastrój. Lody jadłam bez cienia wyrzutów sumienia, przcież dopiero co spędziłam ponad godzinę dzielnie ćwicząc, sapiąc... co jakiś czas zastanawiając się po co ja właściwie to robię... w lodziarni zrozumiałam po co:) Właśnie po to, żeby jeść dużo lodów bez cienia, bez nawet cienia myśli w głowie - matko ile to ma kalorii?!

Mądre rozmowy cd. Nie znajduję (póki co) odpowiedzi na dręczące mnie pytanie. Czemu ludzie sobie bliscy, którzy się lubią, szanują, bywa nawet czasem, że kochają... nie potrafią ze sobą rozmawiać. Nie znajduję odpowiedzi na to pytanie od lat... Żyję nadzieją, że jednak kiedyś zrozumiem.

Dobrej nocy! Ja się biorę za film. Jutro opiszę, obiecuję.

A i zapomniałabym, kupiłam bilety. Na dobry początek jadę do Danii.

 

29 06 2011Ważne rozmowy

Rozmowa wczorajsza - taka sobie. Właściwie o wszystkim i o niczym i do tego zupełnie nie po mojej myśli. Wróciłam smutna, może nawet zła. Dziś rano obudziłam się na szczęście w przyzwoitym nastroju... i pomyślałam, że nie wszystko trzeba wygrać tak od razu i że może czasem porażka jest dobrym początkiem drogi do sukcesu...

W przypływie takiego sobie humoru wzięłam się również wczoraj za rozmowy o życiu. Wniosek mam jeden... jak mam zły humor, to lepiej, żebym się za rozmowy o życiu nie brała. Tyle tylko, że jak mam humor dobry, to widzę świat przez różowe okulary i bądź tu mądry?!

Dziś ważnych rozmów nie przewiduję. Miłe spotkanie wieczorem i to tyle. No oczywiście poza pracą, pracą i pracą:)

28 06 2011Różowe okulary

Wczoraj Jagoda napisała do mnie maila, między innymi o tym, że bardzo warto jest mieć różowe okulary, że warto wierzyć w to co się robi i nawet jak się człowiek rozczaruje, to i tak warto... Poradziła, że może dobrze by było gdyby te różowy okulary były z filtrem:) Poszukam zatem takich!

Byłam wczoraj na treningu. Zmęczyłam się na maksa... i wróciłam do domu szczęśliwa. Jako, że jak ja się przyczepię to łatwo nie odpuszczę... i teraz nie wiem czy lody czy trening lepiej działają. Może mega opcją jest trening, a po nim lody w miłym towarzystwie... O! To jest to, przetestuję i dam znać.

Dziś znów mam jakieś ważne rozmowy, kurcze jak ja nie lubię ważnych rozmów. Denerwuję się, tracę rozum, nie wiem co odpowiedzieć (a ja zazwyczaj wiem co odpowiedzieć), jak coś idzie nie po mojej myśli, to od razu chce mi się płakać... eh :( Ale jest też taka możliwość, że pójdzie dobrze i że po tej trudnej rozmowie będzie ciut lepiej i łatwiej w życiu... Spróbuję się trzymać tej myśli.

27 06 2011Weekend i nie tylko

Byłam na lodach. Nie sądziłam, że można zjeść tyle lodów na raz i jeszcze się uśmiechać. Humor mi się nie poprawił tym razem, ale jakoś terapia lodowa wpłynęła pozytywnie na jasność mojeg umysłu i dostrzegłam sprawy, których wcześniej nie widziałam. Oczywiście może być tak, że nie chciałam tych spraw widzieć. A może też jest tak, że jak się chce świat widzieć różowym to kupi się w tym celu różowe okulary... Tak ja taka właśnie jestem. Widzę co chcę widzieć i trudno mnie przekonać, że jest inaczej.

Weekend udany.

Poniedziałek trudny, ale wierzę, że będzie udany...

24 06 2011Praca, trening

Mój dzień dziś: praca, trening, praca... trening... i potem wpadają znajomi.... :)

22 06 2011Monotematyczna

Będę monotematyczna. Kupiłam lody. Mam humor taki sobie. Siedzę sama. Dzieci śpią. Ja nadrabiam zaległości z pracy, takie co to miały być zrobione na wczoraj... i zaraz, na koniec tego dziwnego dnia, zjem lody. Tak, wiem, że to niezdrowe, wiem, że tak nie można... ale zjem, co mi tam?! Jakąś radość trzeba mieć z tego życia! Moją dziś... i nie tylko dziś stanowią lody.

A i tak do lodów można posłuchać, że... gdy nadejdą gorsze dni to razem łatwiej je przetrzymać...   z lodami razem, w moim przypadku:)

 

21 06 2011Kotku, kotku...

Mój syn Gucio wczoraj zasypiając śpiewał sobie sam kołysankę. Dziecięcym, słodkim głosikiem, cichutko, jak to kołysankę śpiewał tak: Kotku, kotku co ty robisz dziś? Idę spać w swoim łóżeczku, jak mi kazał Krzyś. Z tą piosenką, z tym obrazkiem w głowie - słodkim i bardzo wzruszającym - zasypiałam też ja... spokojnie ukołysana przez mojego synka. Nie dobudziłam się do końca jeszcze, kołysanka troszkę mnie jeszcze trzyma w sennym świecie...

 

20 06 2011Pada i pada

Pada i pada, i pada... Obudziłam się w złym humorze. Jednak tylko mi się wczoraj wydawało, że 12 godzin snu to wystarczająca dawka, żeby odespać emocje koncertowe, pokoncertowe i powrót jak świta... Nie wystarczyło. Spałam dziś znów jak dziecko i wstawać bardzo, ale to bardzo mi się nie chciało... Wstałam. Padało. Poszłam do pracy. Padało. Poszłam na spotkanie z ludźmi, którzy polubilimi moją pierwszą książkę i chciało im się do mnie napisać... I nie wiem jak to się stało, bo za oknem padało nadal, ale humor zaczął mi się poprawiać - chyba z każdą minutą rozmowy, z każdym łykiem herbaty było lepiej. I teraz? Niech pada! Co mi tam?:) Ja właściwie lubię jak pada, dzięki moim czytelnikom sobie o tym przypomniałam. Dziękuję! Miłego dnia... co tam, że pada:)

19 06 2011Po koncercie

Chyba wreszcie odespałam:) Było super. Co prawda - mam takie wrażenie, że ja po prostu tak lubię Moby'ego, że mógłby nawet nie grać, ważne, że jest... i tylko to się liczy i dzięki temu od razu mam dobry humor. Bawiłam się super. Ta energia tłumu! Jej, jak to działa! Wracałam jak świtało.... O samotności nie było mowy! Energia, energia, pozytywna energia dookoła. Jeszcze dziś mam uśmiech dookoła głowy!

16 06 2011Moby

Idę jutro na koncert Moby'ego. Tak zakręciłam biletmi, tak pokombinowałam, no i ostatecznie przekombinowałam, że idę sama... a mam dwa bilety:( Sama na pewno nie będę, bo na koncercie będzie pewnie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, ciekawe czy dotknie mnie coś co zgrabnie nazywa się... samotność w tłumie. Napiszę, napiszę... dam znać.

17 06 2011Takie tam o lodach

Terapia lodami działa! Przepis: lody śmietankowe + lody truskawkowe + nieprzyzwoicie dużo bitej śmietany + dużo truskawek... zjeść! Najlepiej jeść w miłym towarzystwie. A potem razem z miłym towarzystwem popić te lody dobrą herbatą... bo inaczej... No ja w każdym razie muszę popić herbatą:)

 

16 06 2011Takie tam o życiu

Zastanawiam się, ile razy trzeba w życiu zostać wystawionym przez innych, żeby przestać ufać ludziom... ja to się chyba nigdy nie nauczę :( A tak bardzo chciałabym być mądra, sprytna, przeczuwać czy ktoś wart zachodu czy nie... Nie jestem. A przecież już tyle w życiu przeżyłam, eh... człowiek uczy się całe życie, całe życie chyba od nowa. Na szczęście idę dzisiaj na lody... zjem dużo lodów i od razu świat będzie piękniejszy. Sprawdzę czy terapia lodami zadziałała. Dam znać, obiecuję:)

 

14 06 2011Bilety...

Jestem na etapie rezerwacji biletów, przeglądania przewodników, załamywania się nad mapami... jakoś tego wszystkiego dużo, a ja taka biedna sama :) Czasem muszę się nad sobą porozczulać. Jak już w końcu się zdecyduję gdzie pojadę najpierw - kiedy i jak - to dam znać... na razie dużo burzy w mojej głowie, zmiany jak w kalejdoskopie, pomysłów sto na minutę i cały czas zmiany, zmiany, zmiany i tak na okrągło. Zwariować można ze mną:)

10 06 2011Podróże

Przygotowuję się właśnie do kilku podróży. Chcę odwiedzić kilka miejsc, takich, które znam z czasów studenckich... i zobaczyć jak odnajdę się w nich teraz. Tak bardzo się zmieniłam przez te 10 lat, ciekawe czy te miejsca też się zmieniły...

06 06 2011Znalazłam dzisiaj recenzję...

Znalazłam dzisiaj recenzję... ciekawą, przemyślaną... bardzo mi się podoba... jak napiszę, że podoba mi się nie dlatego, że jest pozytywna, a dlatego, że jest mądra... to mało kto mi uwierzy. Na prawdę podoba mi się dlatego, że jest mądra. Poczytajcie sami!

granice.pl

01 06 2011Mój dzień dziecka

Moje cudne wydawnictwo zrobiło mi prezent - jak sądzę z okazji Dnia Dziecka. Dostałam przesyłkę z nową edycją "Od początku do końca". Prezent super! Ja jestem zachwycona:) Tak wyglądam jak jestem zachwycona:)

Książka w księgarniach dostępna będzie od połowy czerwca.

 

 

12 05 2011Wywiad ze mną w najnowszym Travelerze

W najnowszym, majowym magazynie National Geographic Traveler - można przeczytać wywiad ze mną pt. "Czasami chcę zadzwonić do nieba". Tematem przewodnim numeru jest Nepal, zatem temat bliski memu sercu. Polecam!

National Geographic Traveler

 

25 05 2011Spotkanie z czytelnikami w Izabelinie - 27. maja

Zapraszam na spotkanie autorskie - 27 maja o godzinie 18:00 - w Centrum Kultury Izabelin.

Byłam już raz na spotkaniu w Izabelinie. Było bardzo kameralnie, ale także bardzo miło... Prawie dwie godziny rozmawialiśmy o górach, o pasji, o życiu... nie straszę, że aż tyle godzin musimy rozmawiać... W każdym razie tym razem biorę komputer i pokażę piękne zdjęcia z Himalajów.

Zapraszam!

 

16 05 2011Spotkanie autorskie w Katowicach - 20. maja

W najbliższy piątek - 20 maja, od godziny 17:30 - w  Empiku Silesia w Katowicach (przy ul. Chorzowskiej 107) odbędzie się kolejne spotkanie autorskie w ramach promocji książki "Góry na opak". Spotkanie poprowadzi Marcin Wiśniowski z Radia Eska.

Już się cieszę na to spotkanie:)

Serdecznie zapraszam! I mam nadzieję, do zobaczania!

 Olga na spotkaniu w Katowicach

11 05 2011Targi książki

W najbliższą sobotę (14 maja) od 11 do 12 podpisuję książki na Targach Książki w Pałacu Kultury (stoisko Wydawnicta FK Olesiejuk - A-124)

Targi książki w Warszawie

25 04 2011Spotkanie autorskie

Zapraszam na spotkanie autorskie, które odbędzie się 10 maja, g. 18:00 w salonie Empik Junior w Warszawie (przy ul. Marszałkowska 116/122). Spotkanie poprowadzi Marcin Dzierżanowski z Travelera.

 

04 05 2011Festiwal Mediatravel

Książka "Od początku do końca" została uznana za najlepszą podróżniczą książkę roku podczas festiwalu Mediatravel w Łodzi.

27 04 2011Pokaz "Z górami w tle"

Zapraszam na pokaz pt. "Z górami w tle" w ramach fetiwalu Mediatravel w Łodzi.

Podczas pokazu opowiem o trzech książkach, do których powstania się przyczyniłam, a które są kolejnymi etapami mojego życia.
W pokazie wykorzystam zdjęcia Piotra i moje z Himalajów i Karakorum.

Gdzie i kiedy?

29 kwietnia (piątek), godz. 19.00
Muzeum Kinematografii, Łódź- Pl. Zwycięstwa 1

więcej informacji znajdziesz na: http://www.mediatravel.pl/

25 04 2011Premiera książki

Zapraszam na premierę mojej nowej książki "Góry na opak"
19 kwietnia, o godz. 18:00 w restauracji Bezgraniczna przy ul. Grzybowskiej 2.

projekt: Managang Studio